Papież na porannej Mszy: czy da się miłować nieprzyjaciół?

Kategoria: Kościół

11/09/2014 –

Jedynie mając miłosierne serce możemy naśladować Jezusa, a chrześcijańskie życie nie może zamykać się w sobie, lecz ma być darem aż do końca. To stwierdzenie stanowiło centrum papieskiej homilii podczas porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty. Franciszek odniósł się w ten sposób do mowy Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, która zaczyna się w szokujący dla słuchaczy sposób: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół” (Łk 6, 27).

2_Papa-Francesco-Papież zwrócił uwagę na ewangeliczne zwroty: miłujcie, dobrze czyńcie, błogosławcie, módlcie się. Oznacza to dawanie siebie, swojego serca, i to właśnie tym, którzy są naszymi nieprzyjaciółmi. Na tym polega nowość Ewangelii, bo przecież nie jest niczym szczególnym czynienie dobra tym, którzy i nam dobrze czynią.

„Ktoś powie: «Ależ ja nie jestem w stanie tak czynić!». Jeśli nie jesteś w stanie, to twoja sprawa, ale taka jest chrześcijańska droga! Tak uczy nas Jezus. Skąd więc brać nadzieję? Trzeba iść drogą Jezusa, czyli drogą miłosierdzia: bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest wasz Ojciec niebieski. Jedynie mając miłosierne serce możemy wykonać to, co radzi nam Pan. I to aż do końca. Chrześcijańskie życie nie jest samoodniesieniem; to życie, które wychodzi od siebie, by dać się innym. To dar, miłość, a miłość nie zamyka się na samej sobie, nie jest egoistyczna, lecz daje siebie” – powiedział Papież.

Być miłosiernym oznacza także nie sądzić – kontynuował Ojciec Święty. Przypomniał zarazem powtarzane przez nas słowa Modlitwy Pańskiej: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. I dodał: „Jeśli sam nie umiem przebaczać, jak mogę prosić Ojca o przebaczenie?”.

„Takie jest chrześcijańskie życie. Ktoś powie: «Ależ to głupota!». Owszem, przecież słyszeliśmy w tych dniach, jak św. Paweł mówił to samo o «głupstwie Chrystusowego Krzyża», które nie ma nic wspólnego z mądrością tego świata. Czy to oznacza, że bycie chrześcijaninem zakłada w pewnym sensie stanie się głupcem? W pewnym sensie tak. Oznacza rezygnację ze sprytu tego świata, by czynić to wszystko, co polecił nam Jezus i co w końcowym rozliczeniu wydaje się wypadać na naszą niekorzyść” – powiedział Papież.

A zatem naśladowanie Jezusa to wielkoduszność, hojność, dawanie siebie bez ograniczeń – zaznaczył Franciszek. I przyznał, że nie jest to droga łatwa, jeśli nie otworzymy się na Bożą łaskę.

„Tu przychodzi modlitwa, którą powinniśmy odmawiać każdego dnia: «Panie, daj mi łaskę stania się dobrym chrześcijaninem, bo sam nie dam rady». Przeczytanie tych słów Ewangelii po raz pierwszy budzi dosłownie strach. W takim razie odczytajmy ten szósty rozdział św. Łukasza po raz drugi, trzeci czy czwarty, prosząc Pana o łaskę zrozumienia, co to znaczy być chrześcijaninem, a także, by On uczynił z nas chrześcijan. Bo sami nie damy rady” – powiedział Franciszek.